Irena Powroźnik - blog

Do połowy pusta czy do połowy pełna?

O mnie

Jestem trenerem umiejętności miękkich i rozwoju osobistego. Uwielbiam obserwować to, co dzieje się dookoła mnie.

Instagram
Kategorie
28.06.2018  |  Do połowy pusta czy do połowy pełna?  |  Psychologia

Nie wiem jak Ty, ale ja non stop słyszę jak ludzie mówią do siebie “zmień nastawienie”, “nie możesz tak myśleć”, “zapomnij o tym”, “pomyśl o czymś innym”, “myśl pozytywnie”. Niektórzy mówią tak, bo “tak wypada”. Przecież często pytamy innych “co słychać?”, ale już rzadziej oczekujemy długiego i skomplikowanego wyjaśnienia. Są i tacy, którzy po prostu nie chcą głębiej wchodzić w dany temat. Z różnych powodów: mają swoje problemy, nie chcą angażować się w czyjeś życie, uważają tę konkretną relację za zbyt niezobowiązującą do takich rozważań itd…. No i są też oczywiście ludzie, którzy mają szczere intencje pomocy.

Tylko teraz zastanów się przez chwilę – czy taka porada faktycznie pomoże? Istnieje taka szansa, ale prawdopodobnie zadziała to tylko na chwilę. Bo jeśli problem jest trudny, dotyczy relacji, wartości, jakichś drażliwych tematów, to by cokolwiek zmienić, trzeba włożyć w to naprawdę sporo pracy. “Zmień nastawienie” jest tak bardzo ogólnym hasłem, że nawet jeśli ktoś chciałby się do takiej rady zastosować, to nie będzie wiedział, jak się za to zabrać.

Dla jednych szklanka będzie do połowy pusta, dla innych do połowy pełna. Jeśli widzimy tę pełną, patrzymy na aspekty pozytywne – szanse, możliwości. Jeśli widzimy w połowie pustą szklankę, skupiamy się na negatywach – braku, stracie, nieprzyjemnych konsekwencjach. Oglądałam niedawno świetne wystąpienie Tali Sharot, która na podstawie przeprowadzonych badań stwierdziła, że 80% ludzi jest optymistami, choć nawet o tym nie wie. Mamy świadomość, że zdarzają się wypadki, choroby, rozwody, ale mamy takie wewnętrzne przekonanie, że nas to nie dotyczy. Takie nastawienie pomaga nam w codziennym funkcjonowaniu, dzięki niemu czujemy się lepiej, pewniej, czasami nawet wyjątkowo.

Mimo to, że mamy w sobie ten optymizm, to z naszym codziennym nastawieniem bywa różnie. Zdarzają się takie sytuacje czy dni, że nic się nie chce, wszystko/wszyscy nas wkurzają, nie możemy sobie z czymś poradzić, nie widzimy żadnego rozwiązania. Jeśli dzieje się tak od czasu do czasu, to jeszcze “da się przeżyć”, choć tak czy inaczej warto nad tym popracować. Jeszcze gorzej, gdy takie nastawienie dominuje i w zasadzie cały czas jesteśmy na “nie”.

To co zrobić, żeby móc pracować nad swoim nastawieniem?

1. UŚWIADOM SOBIE, CO NAPRAWDĘ JEST PROBLEMEM

Masz wkurzającego sąsiada. “Umila” Ci czas głośną muzyką, której nie znosisz. Zdarza mu się do tego “śpiewać”, skakać, uderzać piłką w ścianę – do wyboru do koloru. Gdy tylko słyszysz pierwsze dźwięki, skacze Ci ciśnienie. W sumie nic dziwnego. Ale co dokładnie w tej sytuacji jest dla Ciebie denerwujące? To, że nie możesz odpocząć/popracować u siebie? A może obawiasz się, że będziesz musiał zareagować, a nie chcesz jeszcze bardziej pogarszać relacji? Może drażni Cię rodzaj muzyki? Albo boisz się konfrontacji?

Być może teraz powiesz, że chodzi o całościowe nastawienie – do siebie, życia, otoczenia – i nie ma sensu rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze. Tylko że nie da się zmienić całego nastawienia do życia, jeśli nie przepracuje się jego poszczególnych elementów. Dlatego warto uświadomić sobie, o co w danej sytuacji tak naprawdę chodzi i co sprawia Ci w niej największą trudność.

2. POZNAJ SWOJE PRZEKONANIA

Skoro już wiesz, co Cię denerwuje, zastanów się dlaczego. Wszystko ma jakąś swoją przyczynę. W każdy poniedziałek macie w pracy spotkanie swojego zespołu. Nie znosisz tego i już w niedzielę się denerwujesz i modlisz się, żeby wreszcie był przynajmniej wtorek. Ale dlaczego te spotkania tak Cię drażnią? Gdy zaczynasz drążyć, okazuje się, że Twój szef jest młodszy od Ciebie. Niby nic takiego, ale niektórzy nie lubią mieć nad sobą kogoś młodszego. Uważają, że nie będzie miał wystarczająco dużo doświadczenia i kompetencji. Jeśli więc tak postrzegasz szefa i takie jest Twoje przekonanie, nic dziwnego, że nie cierpisz spotkań zespołu! Przekonania są w nas głęboko zakorzenione, część wynieśliśmy z domu, część latami w sobie pielęgnowaliśmy. Jeśli nie uświadomimy sobie, jakie przekonania w nas siedzą, nie da się ich zmienić. Dlatego to tak ważny krok na drodze do zmiany nastawienia.

3. NIE PRZEPOWIADAJ PRZYSZŁOŚCI!

Jeśli bardzo w coś wierzymy, to naprawdę się dzieje! I nie chodzi tutaj o żadną magię, a o nasze postrzeganie rzeczywistości. Mamy tendencje do wybiórczego postrzegania pewnych spraw. Wyobraź sobie teraz, że czeka Cię ważny egzamin. Uczysz się już któryś dzień, ale wciąż masz poczucie, że nic nie wiesz, boisz się, że nie zdasz. Gdy dostajesz kartkę z pytaniami, jesteś już tego pewien. I faktycznie nie zdajesz. Dlatego, że nic nie umiałeś? Nie! Dlatego, że skupiłeś się na pytaniach, na które nie potrafiłeś odpowiedzieć, zamiast szukać tego, co wiesz. Dlatego, że byłeś zestresowany. Dlatego, że nie byłeś skoncentrowany. Dlatego, że zastanawiałeś się, jakie będą tego konsekwencje, zamiast skupić się na tym, co mogłeś jeszcze dopisać teraz. Czy w takim razie nie można było przepowiedzieć, że zdasz? 🙂 To też tak nie działa. Gdybyś od początku był przekonany, że egzamin pójdzie jak z płatka, mógłbyś poświęcić zbyt mało czasu na przygotowanie się, ominąć pewne zagadnienia, potknąć się na czymś banalnie prostym przez zbyt dużą pewność siebie. Dlatego owszem, rozpatruj różne alternatywy i konsekwencje danej sytuacji, ale nie przepowiadaj przyszłości. Skupiaj się na działaniu i szukaj rozwiązań.

4. NIE BÓJ SIĘ PRACY NAD SOBĄ

Kiedy zaczynam rozmawiać z ludźmi o zmianie nastawienia, zdarza mi się słyszeć “a po co?”, “to i tak nic nie da”, “to takie głupie gadanie”… Hmm, myślę trochę inaczej, ale domyślam się, dlaczego niektórzy nie chcą pracować nad sobą. Wiesz dlaczego? Bo to nie działa tak, że pstrykniesz palcami i wszystko gra. To proces długofalowy, a żyjemy w takich czasach, że chcemy mieć wszystko “na już”. Poza tym jeśli wchodzimy w głąb siebie, pytamy, drążymy, uświadamiamy sobie swoje przekonania, dowiadujemy się o sobie różnych rzeczy. Czasami takich, które nam nie odpowiadają, które sprawiają nam przykrość i boimy się do nich przyznać. Ale jeśli będziemy funkcjonować, idąc zawsze na łatwiznę, to jakie będą tego efekty?

W zmianie nastawienia nie chodzi o to, żeby nie myśleć o konsekwencjach, żeby nie szukać alternatywnych rozwiązań i patrzeć na świat tylko i wyłącznie przez różowe okulary. To nie jest walka między optymizmem, pesymizmem i realizmem.

Chodzi o to, by nauczyć się patrzeć z innej perspektywy, umieć znaleźć dobre strony danej sytuacji, nie nakręcać się i nie czuć się przez to wciąż zestresowanym czy zdenerwowanym. Im gorsze będzie Twoje samopoczucie, tym mniej korzystne będziesz podejmował kolejne decyzje. Inaczej będziesz widział świat i inaczej traktował nie tylko ludzi dookoła, ale też siebie samego.

Widzisz szklankę do połowy pustą czy do połowy pełną?