BLOG

Szkolenia, projekty, aktualności

Mowa ciała, cz.1

Kilka miesięcy temu pewna firma zadzwoniła do mnie z propozycją współpracy. Chodziło o prowadzenie szkoleń, więc hip-hip-hura, cieszyłam się, myśląc o nowych możliwościach. Jednak w tym telefonie coś mi nie pasowało. Ton głosu owego pana, wymuszone żarty, zbytnie komplementowanie moich dotychczasowych zawodowych osiągnięć. Wszystko to odebrałam dość dziwnie, ale stwierdziłam, że na spotkaniu się pojawię i zobaczę, co mi tak naprawdę nie gra i czy nie przesadzam. Wiecie, jak człowiek zajmuje się tematami komunikacji na co dzień, to łatwo można wpaść w pułapkę nadinterpretacji, więc stwierdziłam, że krótka rozmowa to zbyt mało do wyciągania jakichkolwiek wniosków i umówiłam się na spotkanie. Spędziłam na nim ponad 2 godziny, a mój rozmówca – ten sam, który rozmawiał ze mną przez telefon, w ogóle nie wzbudził mojego zaufania. Świeciła mi się wielka czerwona lampka (właściwie mega lampa) ostrzegawcza, ale że ciekawska jestem z natury, to podjęłam rękawicę i spotkałam się z prezesem firmy. Nie dość, że nie było to spotkanie indywidualne, to okazało się… prezentacją ich produktu! Mówiąc w skrócie – ja miałabym kupić ich szkolenie, a później rekomendować innym i na tym niby zarabiać. I wyjaśniła się zagadka, dlaczego coś mi nie pasowało. Wszystkie sygnały, które odebrałam w trakcie rozmów z – nazwijmy go – „panem pionkiem”, złożyły się w całość. Wszystkie odczucia, o których dzielnie słuchał mój mąż, okazały się prawdą. Zrozumiałam dziwne pytania, niepewny ton głosu, rozbiegany wzrok czy pojawiające się u rozmówcy oznaki stresu.

Jak to jest możliwe, że odbieramy takie sygnały? Czy można się tego nauczyć? Na co zwracać szczególną uwagę i na jakie pułapki nie dać się złapać?

Dziś zacznę od małego wprowadzenia o mowie ciała.

Mówi się, że komunikacja niewerbalna ma dużo większe znaczenie niż werbalna. Są oczywiście tacy, którzy obalają ten mit i twierdzą, że to i tak słowa grają pierwsze skrzypce. A co ja o tym myślę? Według mnie najważniejsze jest połączenie wszystkich elementów jednego i drugiego rodzaju komunikacji. Tylko wtedy nasze obserwacje będą pełne i będziemy mogli wyciągać z nich wnioski. Tak naprawdę zaczynamy nabierać podejrzeń wtedy, kiedy u naszego rozmówcy brak jest spójności między komunikatem werbalnym, a tym niewerbalnym. Jeśli widzimy rozbieżności, zapala nam się lampka i zaczynamy się doszukiwać nieścisłości. Podobno kobiety, kiedy widzą tę niespójność, przestają słuchać tego, co się mówi, a skupiają się na mowie ciała. Ja akurat słów słucham równie chętnie, bo i one potrafią pokazać prawdziwe intencje. Więcej o samych słowach napiszę być może innym razem 🙂

W komunikacji niewerbalnej rozróżnia się kilka elementów, m.in. mimikę, gestykulację, postawę ciała czy proksemikę. Znaczenie ma tu także wygląd zewnętrzny czy nawet zapach!

Mimika to ruchy mięśni twarzy, dzięki którym widoczne są nasze emocje. Inaczej wyglądamy, gdy się uśmiechamy, inaczej gdy jesteśmy źli, zniesmaczeni czy zawstydzeni. Każda z tych emocji może być dobrze widoczna na twarzy, jeśli chcemy ją pokazać światu lub może przybrać formę mikroekspresji, czyli bardzo krótkiej ekspresji mimicznej, którą nie każdy będzie umiał dojrzeć. Paul Ekman prowadził badania, w których wykazał, że mimika jest uniwersalna – niezależnie od miejsca na świecie emocje są takie same i w taki sam sposób okazywane – tzn. te same mięśnie za nie odpowiadają.

Gestykulacja to świadome lub nie ruchy naszego ciała. Służą m.in. podkreśleniu naszych emocji czy zilustrowaniu jakiegoś zagadnienia. Mogą pokazywać naszą władzę, otwartość bądź jej brak, niepewność, stres lub wyuczone, często nienaturalne zachowania.

Postawa ciała – na  pewno zwróciliście uwagę na to, w jak różny sposób siedzą czy chodzą różni ludzie. Zupełnie inaczej porusza się osoba pewna siebie, a inaczej szara myszka, pełna obaw i kompleksów. W inny sposób będzie poruszał się ktoś mający władzę – polityk, szef, nauczyciel w trakcie klasówki (zauważyliście, że nauczyciele zazwyczaj chodzą wtedy z rękami splecionymi z tyłu?), w jeszcze inny rozpoczynający pracę stażysta. Pozycja ciała może się też zmieniać w trakcie rozmowy –  np. rozmówca może się oddalać, przybliżać, otwierać bądź zamykać – w zależności od tego, czy nasza propozycja go interesuje i czy czuje się przy nas dobrze.

Proksemika to nic innego jak relacje przestrzenne, czyli odległości między rozmówcami. Jeśli jesteśmy z kimś w bliskich i dobrych relacjach, będziemy mogli pozwolić sobie na mniejszą odległość. Natomiast w kontaktach formalnych i takich, które nie są dla nas zbyt komfortowe, odległość będzie większa. Warto dodać, że odległości te różnią się od siebie w zależności od kraju. Dodałabym jeszcze do proksemiki miejsce usadzenia rozmówcy – w zależności od tego gdzie zostaniemy posadzeni (lub kogoś posadzimy) może to świadczyć m.in. o rozmowie serdeczniej, współpracującej lub współzawodniczącej.

Wygląd zewnętrzny (+zapach) także jest pewnym komunikatem. Czy nam się to podoba czy nie, zwracamy uwagę na wygląd rozmówcy i na podstawie pierwszego wrażenia tworzymy sobie o nim opinię, którą ciężko potem zmienić. Rozejrzyjcie się dookoła, na pewno zobaczycie ludzi, którzy „krzyczą” wyglądem. Jedni pokazują jak bardzo są bogaci i pewni siebie (drogie ubrania, zegarki, sprzęty), inni inteligencję (np. wykorzystując okulary czy książkę), jeszcze inni są (lub odgrywają) zapracowanych – zawsze z nosem w laptopie.  Po wyglądzie zewnętrznym stosunkowo łatwo będzie nam też poznać pewne grupy społeczne czy zawodowe – lekarzy, menedżerow, programistów, artystów, pracowników fizycznych itd…

To co jest bardzo ważne w tym temacie – MOWĘ CIAŁA TRZEBA CZYTAĆ W KONTEKŚCIE! Nie można sugerować się jednym gestem, miną czy ubraniem, żeby już wyciągnąć wnioski, jaki ktoś jest, jakie ma intencje czy cechy charakteru. To bardzo ważne, a często niestety nadużywane. Wystarczy, że ktoś podrapie się po nosie i ocenia się go jako kłamcę albo siedzi z założonymi nogami czy rękami i mówi się, że jest zamknięty, a np. po prostu zmarzł siedząc na mrozie na przystanku. Dlatego właśnie trzeba wszystkie obserwacje zebrać w całość i odnieść je do konkretnej sytuacji, dnia, samopoczucia (może naszego rozmówcę spotkało dziś coś przykrego i nie umie się skupić? może jest chory?).

Na dziś to już wszystko, ale czeka nas jeszcze druga część tego artykułu 🙂 Czy jest coś, o czym chcielibyście w nim przeczytać? Jeśli tak, zostawcie info w komentarzu.