BLOG

Szkolenia, projekty, aktualności

#2 PRZYPADKOWA KOLEJNOŚĆ? Cykl „Sztuczki sprzedawców”

Jeszcze w trakcie studiów szukaliśmy mieszkania do wynajęcia. Miła pani z agencji nieruchomości zaprowadziła nas najpierw do lokalu w dość nieprzyjemnej dzielnicy Lublina. Mieszkanie znajdowało się w starym zniszczonym budynku, kojarzącym się raczej z meliną. Cena była przeciętna, ale biorąc pod uwagę warunki – duuuuuuużo za wysoka. Kobieta widząc nasze miny, po w miarę szybkich oględzinach, zawiozła nas w kolejne miejsce. Przyjemne osiedle, z miejscem do parkowania, mieszkanie zadbane, ale cena przekraczająca dość znacznie nasze założenia. W samym mieszkaniu dostrzegliśmy wprawdzie parę drobnych wad, ale uznaliśmy, że nie są one na tyle upierdliwe, żeby stanowiły problem. Poprosiliśmy o czas do namysłu. Po długich naradach zdecydowaliśmy się – tak, chcemy wynająć to mieszkanie. Zadzwoniliśmy do agencji i okazało się, że oferta jest już nieaktualna… Zmartwiło nas to bardzo, bo już sobie wyobrażaliśmy, że wnosimy tam nasze rzeczy, ale presja czasu była ogromna, więc szukaliśmy dalej. Ostatecznie wybraliśmy mieszkanie bez pośredników, za kwotę, którą mogliśmy wydać, z warunkami gorszymi od super opcji, ale dużo lepszymi niż pierwszy lokal. Dopiero kiedy odetchnęliśmy mając zabukowane mieszkanie i emocje opadły, zaczęliśmy się nad tym wszystkim zastanawiać. Jakim cudem zdecydowaliśmy się na zbyt drogie mieszkanie, a uratowało nas jedynie to, że ktoś był szybszy?!

Tak właśnie działa zasada kontrastu. Kobieta z agencji nie przez przypadek pokazała nam najpierw mieszkanie w opłakanym stanie. Dobrze wiedziała, że jeśli porównamy te dwa lokale, droższy wygra. I miała rację! Gdyby ktoś nas nie ubiegł, wynajmowalibyśmy zbyt drogie mieszkanie tylko dlatego, że pani sprytnie rozegrała kolejność prezentacji.

W jaki jeszcze sposób sprzedawcy wykorzystują tę zasadę? Nie zawsze najpierw pokazany zostanie produkt tańszy/gorszy. Wyobraźcie sobie, że kupujecie samochód. Zaplanowaliście, że wydacie maksymalnie 60 tysięcy. Jesteście w 100% zdecydowani na dany model i już chcecie odjechać wymarzoną bryką, gdy sprzedawca proponuje Wam dodatkowe wyposażenie. Tysiąc, trzy czy pięć w porównaniu z tym, ile właśnie daliście za auto, to już „małe piwo”. Wy jesteście zadowoleni, a sprzedawca jeszcze bardziej. Dopiero po jakimś czasie pojawia się refleksja czy taka funkcja była mi potrzebna i dlaczego wydałem więcej niż zaplanowałem i mogłem.

Kobiety, jeszcze trochę i Sylwester. Być może będziecie poszukiwały kreacji na bal. W sklepie na pewno zostaną Wam pokazane różne opcje (zapewne w przemyślanej kolejności), a kiedy już się zdecydujecie, okaże się, że jest jeszcze piękna chusta pasująca idealnie, kopertówka, marynarka i milion innych, wydawałoby się niedrogich, dodatków.

Jak nie dać się zwieść tej zasadzie? Przede wszystkim zastanówcie się, co naprawdę jest Wam potrzebne i ile środków możecie przeznaczyć. Porównajcie też oferty w różnych miejscach, nie ograniczajcie się do jednego. I pamiętajcie – Waszym celem jest kupić dobry produkt, najlepiej za jak najniższą cenę, a celem sprzedawcy jest sprzedać produkt i zarobić jak najwięcej…